Cięta riposta w rozmowie: jak nie dać się stłamsić?
2008-10-01 13:53
Przeczytaj także: Sztuka mówienia zanika
Trzecia rzecz to zapewnić sobie trochę czasu na opracowanie odpowiedniej riposty. Świetnie sprawdza się w tej sytuacji zwrot „A ty…”, „Słuchaj no ty…”, „A powiedz mi ty…” lub jakikolwiek inny ze słowem „ty”, na końcu którego zawieszasz głos. Możesz też pokazać palcem, co wzmocni efekt. Teraz role się odwróciły. To ty rządzisz sytuacją. Napastnik czeka aż dokończysz zdanie, a ty spokojnie możesz je opracować.
No właśnie, opracować ripostę od razu na miejscu. Wbrew pozorom nie jest to takie trudne, wymaga jedynie wcześniejszego treningu. Matthias Nollke zaleca w swojej książce, aby opracowywane na gorąco riposty posiadały dwie cechy:
- riposta musi być zrozumiała dla odbiorcy, a najlepiej żeby dotyczyła tej konkretnej sytuacji lub kontynuowała kontekst wypowiedzi atakującej,
- odpowiedź musi być choćby w niewielkim stopniu „opakowana”.
Co do drugiej cechy — riposta powinna być błyskotliwa, a nie chamska. Czasem oczywiście chamstwo jest niezbędne, ale zakładamy, że nie stoi przed tobą podchmielony lump. W sytuacji gdy atak słowny przydarzył się w miejscu pracy lub innym miejscu publiczno-społecznym, musisz liczyć się z publicznością sytuacji. Sympatia gapiów będzie po twojej stronie, o ile pozostaniesz po błyskotliwej stronie ogrodzenia i nie przekroczysz granicy brutalnego chamstwa. Chamstwo spowoduje, że choć to ciebie napadnięto, ty zostaniesz okrzyknięty jako agresor. Na tej samej zasadzie właściciel domu, który strzela do włamywacza i ciężko go rani (lub nawet pozbawia życia), jest posądzany o przekroczenie uprawnień obrony koniecznej. Na tej samej zasadzie mistrz sztuk walki nie nokautuje jednym ciosem przeciwnika-amatora, tylko stara się go subtelnie unieszkodliwić. Wszystko ma oczywiście granice i w końcu trzeba brutalnie zakończyć sprawę, ale dopóki nie jest to absolutnie konieczne, nie przesadzaj z wrogością w ripoście.
Siła riposty powinna być także stopniowana w zależności od tego czy przeciwnik dysponuje poczuciem humoru (zakładamy więc, że jest to ktoś ci znany) oraz jaki jest między wami stopień zależności.
Jeśli chodzi o pierwsze kryterium, to im przeciwnik ma większe poczucie humoru, tym na więcej możesz sobie pozwolić. W tym przypadku jest spora szansa, że niezależnie od tego co powiesz, wszystko da się rozładować wybuchem śmiechu. Gdy roześmiejesz się komuś, kto nie ma poczucia humoru, stanie się on twoim śmiertelnym wrogiem. Będzie uważał, że go poniżasz, podczas gdy on broni słusznej sprawy.
Jeśli chodzi o drugie kryterium, to w zasadzie nie możesz mocno atakować osób, które ci podlegają. To taka sama zasada jak z mistrzem sztuk walki. Ty masz przewagę władzy lub pozycji w firmie i przesada w ripoście z twojej strony będzie automatycznie łączona z twoim stanowiskiem. Poza tym nigdy nie możesz mieć pewności co do tego czy atak podwładnego ma wymiar osobisty czy jest to stanowisko większej grupy. Atakując przedstawiciela grupy narażasz się wszystkim jego zwolennikom, podczas gdy atak indywidualny praktycznie niczym ci nie grozi. Niestety, trudno jest to ocenić przed wypuszczeniem riposty. Dlatego bezpieczniej jest założyć, że nie tylko ta osoba tak myśli, i podejść do sprawy spokojniej. Twoje opanowanie i sposób uciszenia oponenta dobitniej pokażą grupie kto tu rządzi niż pokazowe „powieszenie” delikwenta. Takie sztuczki stosują często uczestnicy szkoleń oraz uczniowie. Nauczyciele i trenerzy, miejcie się na baczności. Gdy raz stracicie głowę i kontrolę przy uczniach, nigdy już nie odbudujecie w ich oczach zaufania.
Przeczytaj także:
Makiawelizm może pomóc w skutecznej komunikacji
![Makiawelizm może pomóc w skutecznej komunikacji [© olly - Fotolia.com] Makiawelizm może pomóc w skutecznej komunikacji](https://s3.egospodarka.pl/grafika2/makiawelizm/Makiawelizm-moze-pomoc-w-skutecznej-komunikacji-259751-150x100crop.jpg)
oprac. : Flashbook.pl