Tydzień 38/2006 (18-24.09.2006)
2006-09-23 23:12
Przeczytaj także: Tydzień 37/2006 (11-17.09.2006)
- Zadłużenie Skarbu Państwa na koniec lipca wyniosło 476 mld zł.Od początku roku dług wzrósł o 35.76mld zł, czyli o 8,1%.
- Ogłoszona ostatnio opinia rzecznika Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu nie pozostawia wątpliwości: żaden unijny rząd nie może wprowadzać regulacji prawnych, które dyskryminują osoby kupujące towary w innym państwie członkowskim. Opinia ta dotyczy pobieranej w Polsce akcyzy na używane samochody, które są sprowadzane z innych krajów UE. U nas akcyza ta może sięgać nawet 65% ceny zakupowej (za auta 7 i 8-letnie). Jeśli trybunał oficjalnie potwierdzi tę opinię, że jest to rozwiązanie niezgodne z unijnym prawem, to właściciele samochodów, którzy zapłacili podatek akcyzowy, będą mogli liczyć na zwrot pieniędzy. To kolejny, nieplanowany wydatek dla naszego budżetu.
- Polska zapłaci karę za spekulacyjne, nagromadzone przed wejściem do Unii zapasy produktów rolnych i spożywczych. Komisja Europejska zażądała od Polski 139 mln euro (za nadmierne zapasy m.in. drobiu, wieprzowiny, sera i ryżu). Rząd ma nadzieję, ostateczna kara będzie mniejsza.
- W trakcie Krajowego Forum Informacyjno-Edukacyjnego dla Małych i Średnich Przedsiębiorstw zaprezentowano możliwości wynikające z Narodowej Strategii Spójności na lata 2007-2013 dla firm, zainteresowanych skorzystaniem z przyszłych funduszy strukturalnych. Środki (3,3 mld euro) będą mogły być wykorzystane na inwestycje, szkolenia i doradztwo. W ramach programu "Innowacyjna gospodarka" o wsparcie będzie można starać się w przypadku prac badawczo-rozwojowych realizowanych przez przedsiębiorstwa, w ramach firm lub w innych placówkach na ich rzecz. Dofinansowane będą wdrożenia wyników badań. Jest obietnica rządowa, że procedury będą uproszczone.
- Wygląda na to, że odrobina logiki biznesowej została dodana do oficjalnej (bazującej na historii) polityki polskiej wobec Rosji. Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo porozumiało się z rosyjskim Gazpromem w sprawie wymiany władz spółki EuRoPolGaz. Sprawa ta ciągnęła się od wielu miesięcy. Uzgodniono, że Prezesa zarządu EuRoPolGazu powoła strona polska, a szefa rady nadzorczej - rosyjska. Prezesem RN został Aleksander Miedwiediew (wiceprezes Gazpromu i dyrektor generalny Gazeksportu). PGNiG powoła do czteroosobowego zarządu EuRoPolGazu dwóch członków zarządu, w tym prezesa.
- W pierwszych 6 miesiącach 2006 r. eksport artykułów rolno-spożywczych wyniósł ogółem ponad 3,9 mld euro (to wzrost o 24% r/r). W Polsce w 2005 r. uprawy ekologiczne zajmowały 167 tys. ha (w 2004 było ich 82 tys. ha), a wartość produkcji ekologicznej w latach 1995 - 2005 na świecie wzrosła o 300% osiągając w 2005 roku 25 mld euro.
- Według GUS lipcowa produkcja przemysłowa spadła o 6,2% m/m i wzrosła o 14,3% r/r.
- Kwietniowa ugoda polskiego rządu z UniCredito w sprawie fuzji Pekao i BPH przewidywała wydzielenie z BPH 200 placówek i z marką miały być one sprzedane nowemu właścicielami. Polskie prawo nie przewiduje podziału banku (SA), więc rząd miał w ciągu pół roku znowelizować prawo bankowe. Jest mało prawdopodobne, by ustawa weszła w życie do 19 października. Jeśli tak się stanie UniCredito nie będzie musiało dzielić BPH, lecz w całości włączy go do Pekao i jest to rozwiązanie korzystniejsze dla Włochów i po połączeniu wybiorą najgorsze placówki z obu banków do likwidacji. Jeśli tak się stanie, będzie to prestiżowa porażka rządu.
- Amerykański koncern Dell to największy producent komputerów na świecie. Wybuduje on swoją fabrykę w Łodzi (na łódzkim Olechowie), o wartości ok. 200 mln euro. Znajdzie tam zatrudnienie ok. 3 tys. osób. Władze liczą, że oprócz Della zainwestują w te okolice także jego kooperanci.
Komentarz do wydarzeń gospodarczych
AUTORYTET-JEDNA Z TAJEMNIC BIZNESOWEGO SUKCESU (cz. 5) czyli, KIEDY KRÓL BYWA NAGI
Na ogół rzadko włączam się w publiczne dyskusje dotyczące rozgrywek politycznych, które w naszym kraju coraz częściej mają charakter pyskówek na poziomie prowincjonalnego magla. Najchętniej zabieram głos w sprawach systemowych i gospodarczych, koncentrując uwagę na przede wszystkim na mechanizmach, które rządzą przemianami gospodarczymi i decydują o efektywności w działalności biznesowej.
Dzisiaj jednak otrzymałem ciekawy e-mail od czytelnika, z którym często wymieniam poglądy, a który nawiązując do ostatnich wydarzeń politycznych w naszym kraju zakończył swój list pozornie prostym pytaniem: no i co pan na to? Po namyśle zdecydowałem się na publiczne zabranie głosu w tej sprawie, bo uznałem ją za ważną także dla wielu innych moich czytelników. Ze względu na formułę naszego komentarza i wydawnictwa GE nie zamierzam bezpośrednio ustosunkowywać się do tych wydarzeń. Natomiast proponuję, byśmy wspólnie podjęli ten temat spoglądając nań z większego dystansu czyli tak, jak patrzy się na funkcjonowanie dużej firmy, lub na organizację poważnego, zespołowego przedsięwzięcia.
Zastanówmy się więc nad tym, co leży u podstaw stabilnego, długofalowego sukcesu tak firm, jak i większych grup społecznych. Zastanówmy się też nad tym, jak to robią inni, a więc ci, których obecna pozycja w świecie potwierdza, że wybrali właściwą drogę i konsekwentnie nią kroczą.
Żyjemy w świecie, który w każdym calu jest konkurencyjny. W tym świecie istota zarządzania zespołową działalnością wydaje się prosta. W moim rozumieniu (niezależnie od sporów teoretycznych w tym zakresie) skuteczne zarządzanie jest sztuką, a jego istota sprowadza się do takiego czynnego uczestnictwa menedżera (rządzącego) w działalności kierowanej przezeń grupy, by wykorzystując dostępne mu instrumenty w jak największym stopniu uruchomił on potencjalne możliwości zespołu, oraz doprowadził go do sukcesu w rywalizacji z innymi. Problemem jest jednak to, czy kierujący ma tego świadomość i czy chce postępować zgodnie z tą obiektywną (w moim przekonaniu) wskazówką.
Każde dojrzałe społeczeństwo w tym co nazywamy zbiorową mądrością ma zakodowane poszanowanie dla autorytetów. Dorobkiem wielu wieków cywilizacji jest rozłożenie specyficznie rozumianego autorytetu społecznego na jednostki i grupy. To właśnie te autorytety ze względu na wiedzę, doświadczenie, walory etyczne i stanowiska stabilizują życie społeczne, zapobiegają chaosowi. Wychowanie młodych ludzi bez autorytetów i funkcjonowanie społeczeństwa bez nich wydaje się być praktycznie niemożliwe. Społeczeństwo potrzebuje autorytetów, wykazuje w tym zakresie nigdy nie słabnące zapotrzebowanie.
To zapotrzebowanie na autorytety zgłaszamy codziennie wszyscy. Żaden z nas, niezależnie od wieku, wiedzy, doświadczenia nie jest w stanie ogarnąć swoim rozumem wszystkiego. Musi w bardzo wielu sprawach oprzeć się na poglądach i opiniach, słowem na autorytecie innych osób, czy też instytucji. Bez nich nie byłaby możliwa nauka w szkole, leczenie się, rozwój w różnych dziedzinach życia społecznego i korzystanie z szeroko rozumianego dorobku cywilizacyjnego, a także egzekwowanie reguł współżycia w ramach społeczeństwa. Uważam, że powyższe uwagi mają charakter generalny, dotyczą wszystkich dziedzin życia społecznego, w tym także każdej firmy!
Autorytety funkcjonują w społeczeństwie w wielu różnych sytuacjach. Najczęściej, bo już w wieku dziecięcym spotykamy się z nimi, gdy przedstawiają je nam rodzice jako wzory do naśladowania i taką też grają one rolę w wychowywaniu młodego pokolenia. Natomiast w pracy zawodowej i w szeroko rozumianym życiu społecznym autorytety są szczególnie skuteczne przy kształtowaniu postaw ludzi. Mają też duży wpływ, a niekiedy nawet rozstrzygają przy istnieniu koncepcji alternatywnych, w sprawach wątpliwych, czy też spornych. Kształtują standardy ocen, którymi posługuje się otoczenie, a nawet większe grupy społeczne. Wreszcie autorytety mają duży wpływ na skuteczność w motywowaniu, oraz mobilizowaniu. Cywilizacja wykształciła różne, naturalne formy kontroli i weryfikacji autorytetów. W życiu społecznym rolę taką pełnią cykliczne wybory. W firmie muszą nad tym niełatwym problemem czuwać tak jej właściciele, rady nadzorcze, zespół menedżerski jak i Ci, którzy osiągnęli te szczególne pozycje swoim talentem i pracą.
Podstawą sprawnego i równocześnie efektywnego działania tak firmy, każdej grupy zawodowej jak i społecznej we współczesnym świecie są wysokie kwalifikacje ludzi i skuteczne nimi kierowanie. W każdej takiej grupie wyróżnioną zajmuje grupa menedżerów, słowem rządzący. Można mówić o zdrowych układach w takiej grupie, gdy pierwszeństwo w uzyskaniu wyróżnionych, menedżerskich i eksperckich pozycji uzyskują najlepsi - ludzie o tak dużym autorytecie w swojej specjalności, że ich awans jest tylko formalnym zakończeniem dłuższego procesu wzrostu tego ich zestawu kompetencji i społecznego zaufania do nich, które są wymagane na danym stanowisku. Wówczas ten awans jest naturalnym zwieńczeniem określonego etapu procesu rozwojowego jednostki i swoistym połączeniem posiadanego już przez nią autorytetu osobistego z udzielonym jej przez organizację autorytetem formalnym, którego źródłem jest awansująca go instytucja. Taka kolejność wydaje się być logiczna z punktu widzenia interesów instytucji i każdej grupy społecznej w warunkach jej zrównoważonego rozwoju. Tak powinno być, chociaż nie zawsze tak jest. Jeśli jednak w życiu spotykamy odstępstwa od tej reguły, to też wcale nie oznacza, że nasze rozważania na ten temat nie mają sensu. To tylko oznaka być może choroby tego fragmentu systemu organizacyjnego, tej części firmy, lub nadzwyczajnych okoliczności nie objętych naszymi rozważaniami.
Spójrzmy teraz dla równowagi na analizowany problem z nieco innej strony. W zasadzie wiemy jakie korzystne konsekwencje wywołuje istnienie autorytetów w grupie społecznej i uznanie przez innych czyjegoś autorytetu. Zastanówmy się jednak czy nie jest to okupione kosztami, o których dotychczas nie mówiliśmy i o których na ogół rzadko mówi się. Na pewno nieraz to zauważyłeś, że w życiu społecznym obserwuje się dużą skłonność ludzi do swoistej uległości (niekiedy nawet nadmiernej) wobec autorytetów – uległości często małokrytycznej, lub nawet bezkrytycznej. Jest to zwykle wynikiem swego rodzaju konsekwencji w postępowaniu większości ludzi, bo skoro ktoś uznał czyjś autorytet, to powinienem też uznać wyróżniającą się, a nawet decydującą jego pozycję. Lecz ta uległość wobec autorytetów ma nierzadko także inne podłoże i wynika z konieczności życiowej, naturalnej potrzeby psychologicznej, słabości ludzkiej, a nieraz jest też rezultatem wygodnictwa. Zgodzisz się więc chyba ze mną, że ta zasygnalizowana wyżej, trwała, niczym nieograniczona ludzka uległość może jednak okazać się nawet bardzo niebezpieczna dla ogółu. Może stwarzać warunki dla realizacji koncepcji korzystnych dla jednostek, czy małych grup, które łącza wspólne interesy, a które mogą być szkodliwe dla ogółu.
Zakończmy te z konieczności krótkie rozważania tezą: skuteczne i stabilne funkcjonowanie w dowolnej zdrowej(!) strukturze organizacyjnej wymusza na każdym jej członku konieczność przekroczenia wymaganego na danym stanowisku minimum autorytetu osobistego.
Starajmy się więc sprzyjać budowie społeczeństwa dojrzałego, którego stabilność będzie oparta na autorytetach. Na pewno będzie to korzystne dla nas wszystkich!
A teraz zajmijmy się kilkoma konkretami, czyli naszymi tradycyjnymi baranami.
1. Być może wkrótce będziemy mieli nowy początek w stosunkach polsko-rosyjskich, w których od dłuższego czasu wiało chłodem. Jądrem obecnych sporów jest oczywiście energetyka. Bliskim otoczeniem i tłem tego sporu jest nasza wspólna historia, a mówiąc precyzyjnie historia ostatniego półwiecza. Z ludzkiego punktu widzenia zależność od kogoś bez realnej koncepcji szybkiego uwolnienia się od niej jest dużym dyskomfortem. Świadomość posiadania przewagi nad kimś nie tylko trudno ukryć, ale i trudno nie dać do zrozumienia w trakcie gry politycznej. To było widać i wzajemna niechęć była widoczna, a uderzała też z interesy gospodarcze. Od dłuższego czasu klincz był w EuRoPol Gaz-ie, do którego należy polska część gazociągu jamalskiego. Dwaj główni udziałowcy firmy PGNiG i Gazprom nie mogli uzgodnić nowego składu władz spółki, oraz zatwierdzić ubiegłorocznego bilansu spółki, nie mówiąc już o wieloletnim opóźnieniu w realizacji planowanych inwestycji. Ostatnio nowy prezes PGNiG uzgodnił z kierownictwem Gazprom-u personalia. Polsce przypada stanowisko prezesa, a Rosji przewodniczącego rady nadzorczej EuRoPol Gaz-u. Uzgodniono też, że polsko-rosyjski zespół ekspertów przygotuje projekt korekt w statucie EuRoPol Gaz-u i.... (tu pełne zaskoczenie) mówi się, że omawiano też kwestie dodatkowych dostaw rosyjskiego gazu do Polski. Wydaje się, że może to być klucz do poprawy stosunków z naszym krajem.
W dalszym ciągu nie wiadomo co będzie w przyszłości z gazociągiem jamalskim przechodzącym przez Polskę w przypadku zrealizowania Gazociągu Północnego (dwie jego nitki będą miały zdolność transportową 50-60 mld m³) podczas gdy jamalski ma obecnie 35 mld m³. Budowę rurociągu rozpoczęto w 1997 (długość 682km) i oddano do użytku po trzech latach. Według planów jego drugą nitkę miano juz dawno oddać do użytku. Niestety polityka utrudniła dokończenie tej inwestycji. Teraz trzeba zastanawiać się już nie tylko nad dalszą kontynuacją budowy tej inwestycji, ale nad jej przyszłością...
2. Według NBP wszystkie miary inflacji bazowej w sierpniu wzrosły m/m. Inflacja netto wzrosła do 1,4% (w lipcu była na poziomie 1,3%). A w szczegółach:
- Inflacja bazowa po wyłączeniu cen kontrolowanych, wyniosła 0,7% r/r.
- Inflacja, po wyłączeniu cen o największej zmienności, wyniosła 1,0% r/r.
- Inflacja liczona metodą 15-proc. Wyniosła 1,2% r/r.
- Indeks cen towarów i usług liczonych przez GUS (CPI) wyniósł 1,6%.
3. Decyzję o budowie w Polsce gazoportu do odbioru ze statków skroplonego gazu (LNG) powstaje w bólach. Gospodarzem tego przedsięwzięcia będzie Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Finalna decyzja ma być podjęta do końca roku. W pierwszym etapie gazoport mógłby odbierać ok. 2,5 mld m³ rocznie, czyli ok. 20% naszych potrzeb. Drugi etap miałby podwoić tę liczbę. Oddanie gazoportu do eksploatacji mogłoby nastąpić w 2011. Istota tej koncepcji polega na tym, że skroplony gaz można transportować statkami jak ropę, a następnie po odbiorze i po podgrzaniu można go przesyłać gazociągami. Można też LNG transportować cysternami samochodowymi. Problem naszego bezpieczeństwa energetycznego i zabezpieczenia dostaw gazu jest realnym problemem, a gazoport jest też sensownym rozwiązaniem, chociaż skroplony gaz LNG jest droższy niż surowiec transportowany rurociągami. Koszty takiej inwestycji szacuje się dziś na 300-350 mln euro. Dodatkowym problemem jest transport morski i aby mieć bezpieczny transport, korzystnym byłoby posiadanie własnych statków przystosowanych do przewozu LNG. Problemem jest też partner, od którego chcemy kupować LNG, myślę tu o niezbędności posiadania wieloletnich kontraktów, by dostawy były stabilne. Brak też partnerów dla realizacji tej transakcji. Obecnie mówi się o Gas de France i hiszpańskim Repsolu. Jest więc niezły pomysł, nawet realny, ale jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Jako pierwszy problem to rozstrzygnięcie: Szczecin, czy Gdańsk. Potem wybór partnera inwestycyjnego, wreszcie kto nam będzie sprzedawał LNG...
oprac. : Magdalena Kolka / Global Economy